niedziela, 21 kwietnia 2013

 Rozdział I : 'Koniec z tym!' 


Hermiona siedziała w pustym pokoju wspólnym i czytała podręcznik do Transmutacji. Była tak skupiona na tym co znajdowało się w książce, że nie zauważyła kiedy przez dziurę pod portretem przeszli Ron, Harry, Ginny, Fred i George.
- Hej, Hermiona! Nie jesteś przypadkiem głodna? - zapytał Harry.
- Nie. - odpowiedziała cicho nie odrywając wzroku od lektury.
Przyjaciele spojrzeli po sobie. Ginny usiadła obok Miony i lekko dotknęła jej czoła.
- Ma gorączkę. - powiedziała do braci i Harry'ego.
- Musimy ją zanieść do pani Pomfrey. - szepnął Ron.
- Hermiono ? - zapytała Ginny niepewnie
- Słucham? - szepnęła brązowowłosa
- Pójdziesz z nami? Dasz radę, czy mamy cię zanieść? - tym razem odezwał się Fred.
- Co ? Gdzie? - zdziwiła się Hermiona.
- Do skrzydła szpitalnego. Jesteś cała rozpalona, masz gorączkę. - powiedziała jej najlepsza przyjaciółka.
- Nigdzie nie... - nie dokończyła zdania, bo jeden z bliźniaków już ją trzymał na rękach. - Co wy robicie ?!
- Jak sama nie pójdziesz, to zaciągniemy cię tam w taki sposób. - powiedział drugi bliźniak, który nachylał się nad bratem, a za razem nad Hermioną.
- Dobra, ale dojdę sama. - powiedziała, a jeden z bliźniaków postawił ją na podłodze. Spojrzała na niego i od razu rozpoznała że to Fred, bo był troszeczkę wyższy od swojego brata bliźniaka.
Skierowała swoje kroki do wyjścia, a za nią poszła cała grupa przyjaciół. Pokręciła głową, widząc tą pielgrzymkę wlokącą się za nią, jednak nic nie powiedziała. Po parunastu sekundach marszu, zrównali się z nią Ginny, Ron i Harry. Odwróciła się i zobaczyła dwójkę identycznych rudzielców, którzy uśmiechali się do ucha do ucha.
Droga z wieży do skrzydła szpitalnego nie była długa, więc już po paru minutach weszli do pomieszczenia pełnego szpitalnych łóżek. Od razu, ze swojego gabinetu, wyszła do nich pani Pomfrey.
- Co to za zbiorowisko ? - zapytała.
- Nasza koleżanka... - Ron wskazał na Hermionę – … źle się czuje. Ma gorączkę.
- Och, to żaden problem. - zaśmiała się pielęgniarka – Zaraz jej dam trochę odpowiedniego eliksiru i będziecie mogli zabrać ją z powrotem.
Hermiona usmiechnęła się lekko do pielęgniarki.
- Usiądź tu kochaniutka. - powiedziała pani Pomfrey, wskazując na jedno z łóżek, pościelonych białą kołdrą, i zawróciła do swojego gabinetu.
Po chwili wróciła z buteleczką jakiegoś eliksiru i stołową łyżką. Nalała na łyżkę parę kropli płynu i podała Hermionie. Ta zachłannie włożyła łyżkę do ust i połknęła. Nagle zaczęło ją palić w gardle. Odkaszlnęła i poczuła że z oczu ciekną jej łzy.
- Proszę pani... Czy to zawsze tak działa? - zapytał Harry.
- Tak , tak. - odpowiedziała szybko pani Pomfrey.
Brązowowłosa czuła jeszcze przez parę minut ból w gardle. Jednak, kiedy w końcu minął, odwróciła się w stronę zmartwionych przyjaciół i uśmiechnęła się lekko. Cała piątka odetchnęła z ulgą, widząc że Mionie się poprawiło.
- Chcesz wody? - zapytała ja pielęgniarka.
- Jeśli to nie kłopot... - odpowiedziała dziewczyna.
Kobieta kolejny raz skierowała się w stronę swojego gabinetu, by po chwili wrócić z mugolską butelką wody mineralnej.
- Dziękuję. - powiedziała do niej Hermiona – Czy mogę już iść?
- Tak, oczywiście.
Dziewczyna wstała i ruszyła w stronę drzwi. Usłyszała za sobą szum pięciu par butów. Po chwili wszyscy szli równo.
- I o co było tyle szumu? - zapytała Hermiona
- O to że wyglądałaś jak trup. - powiedział George i zaśmiał się, jednak zaraz ucichł, bo Ginny zgromiła go wzrokiem.
Hermiona uśmiechnęła się do niego.

* * *

Piątka Gryfonów siedziała razem w pokoju wspólnym. Harry i Ginny opierali się o nogi Rona i Georga, Hermiona pół-leżała na ramieniu Georga trzymając nogi na kolanach Freda, który siedział na rogu kanapy. Wszyscy byli pogrążeni w swoich rzeczach. Jedynie Fred i Ginny siedzieli i nic nie robili.
Po chwili brązowowłosa z hukiem zamknęła podręcznik od Starożytnych Runów. Przyjaciele spojrzeli na nią ze zdziwieniem.
- Koniec z tym ! - powiedziała z zapałem Hermiona – Przecież to ostatni tydzień w Hogwarcie.
- No i co z tego? - zapytał Harry .
- To z tego, że nie musimy się już uczyć!
- CO ?! - wszyscy spojrzeli z przerażeniem na Hermionę.
- Och , wyluzujcie trochę. - powiedziała Ginny – Miona ma rację, jest ostatni tydzień szkoły. Żadnych testów, prac domowych. NIC!
- Ale … - zaczął Ron, jednak siostra nie dała mu dojść do słowa
- Na prawdę chcecie tak tu siedzieć i się nudzić? - zapytała z niedowierzaniem Miona.
- No...nie... -powiedział Harry.
- No właśnie! - krzyknęła Ruda – Zabawmy się!
- Co masz na myśli ? - zapytał Fred
- Imprezę, a co innego? - zaśmiała się Ginny
Wszystkim zaszkliły się oczy i już po kwadransie w pokoju wspólnym cały Dom Lwa bawił się w najlepsze. Ktoś puścił bardzo skoczną piosenkę Fatalnych Jędz i piątka przyjaciół, razem z Nevillem, Lee, Parvati, Lavender oraz Seamus'em i Dean'em skakali i śpiewali jak najgłośniej umieli.
Kiedy Hermiona lekko się zdyszała odeszła od bawiących się do stolu na którym stały butelki z kremowym piwem. Sięgnęła po jedną i otworzyła. Kiedy miała już zacząć pić, ktoś zasłonił jej oczy rękoma. Wyczuła, że są to silne, męskie ręce.
- No co tam piękna? - szepnął jej do ucha chłopak, a Miona już wiedziała żejest to jeden z bliźniaków.
Odwróciła się i rozpoznała Georga.
- Zmęczyłam się. - powiedziała do niego.
- Ja też.
Po chwili usłyszała dźwięk tłuczonego szkła. Cały pokój skierował wzrok w miejsce gdzie przed chwilą stał Fred. Jednak go tam nie było. Hermiona zdołała uchwycić wzrokiem płomiennorude włosy przy portrecie. Po chwili znikły. Oznaczało to że bliźniak po prostu wybiegł z pokoju.
- Co mu …? - zapytała Georga , jednak ten powiedział tylko zdawkowe: ' Chyba wiem. ' i już go przy niej nie było. Tak jak jego brat, wybiegł z pokoju wspólnego, zostawiając Mionę samą z tyloma pytaniami w głowie. 

* * *
Jeśli ktoś przeczytał moje wypociny, proszę niech zostawi jakiś kom. , żebym wiedziała że mam dla kogo pisać tego bloga. ;) 

2 komentarze:

  1. Witaj :) Przeczytałam prolog i pierwszy rodział. Hm..musze przyznać że są całkiem niezłe. Co prawda musisz popracować nad tym, by nie dokonywac powtórzeń. Poza tym, myślę że w porządku. Powinnaś wprowadzić nieco akcji, aby miłość Freda i Hermiony nie była jedynym wątkiem, bo po kilku rozdziałach zrobi się z tego romansidło. Ale na to masz jeszcze czas :)
    Pozdr. i Weny ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. postaram się unikać powtórzeń.
      dziękuję za miłe słowa.
      również pozdrawiam ! :)

      Usuń