Rozdział I : 'Koniec z tym!'
Hermiona siedziała w pustym pokoju
wspólnym i czytała podręcznik do Transmutacji. Była tak skupiona
na tym co znajdowało się w książce, że nie zauważyła kiedy
przez dziurę pod portretem przeszli Ron, Harry, Ginny, Fred i
George.
- Hej, Hermiona! Nie jesteś
przypadkiem głodna? - zapytał Harry.
- Nie. - odpowiedziała cicho nie
odrywając wzroku od lektury.
Przyjaciele spojrzeli po sobie. Ginny
usiadła obok Miony i lekko dotknęła jej czoła.
- Ma gorączkę. - powiedziała do
braci i Harry'ego.
- Musimy ją zanieść do pani Pomfrey.
- szepnął Ron.
- Hermiono ? - zapytała Ginny
niepewnie
- Słucham? - szepnęła brązowowłosa
- Pójdziesz z nami? Dasz radę, czy
mamy cię zanieść? - tym razem odezwał się Fred.
- Co ? Gdzie? - zdziwiła się
Hermiona.
- Do skrzydła szpitalnego. Jesteś
cała rozpalona, masz gorączkę. - powiedziała jej najlepsza
przyjaciółka.
- Nigdzie nie... - nie dokończyła
zdania, bo jeden z bliźniaków już ją trzymał na rękach. - Co
wy robicie ?!
- Jak sama nie pójdziesz, to
zaciągniemy cię tam w taki sposób. - powiedział drugi bliźniak,
który nachylał się nad bratem, a za razem nad Hermioną.
- Dobra, ale dojdę sama. -
powiedziała, a jeden z bliźniaków postawił ją na podłodze.
Spojrzała na niego i od razu rozpoznała że to Fred, bo był
troszeczkę wyższy od swojego brata bliźniaka.
Skierowała swoje kroki do wyjścia, a
za nią poszła cała grupa przyjaciół. Pokręciła głową, widząc
tą pielgrzymkę wlokącą się za nią, jednak nic nie powiedziała.
Po parunastu sekundach marszu, zrównali się z nią Ginny, Ron i
Harry. Odwróciła się i zobaczyła dwójkę identycznych
rudzielców, którzy uśmiechali się do ucha do ucha.
Droga z wieży do skrzydła szpitalnego
nie była długa, więc już po paru minutach weszli do pomieszczenia
pełnego szpitalnych łóżek. Od razu, ze swojego gabinetu, wyszła
do nich pani Pomfrey.
- Co to za zbiorowisko ? - zapytała.
- Nasza koleżanka... - Ron wskazał na
Hermionę – … źle się czuje. Ma gorączkę.
- Och, to żaden problem. - zaśmiała
się pielęgniarka – Zaraz jej dam trochę odpowiedniego eliksiru i
będziecie mogli zabrać ją z powrotem.
Hermiona usmiechnęła się lekko do
pielęgniarki.
- Usiądź tu kochaniutka. -
powiedziała pani Pomfrey, wskazując na jedno z łóżek,
pościelonych białą kołdrą, i zawróciła do swojego gabinetu.
Po chwili wróciła z buteleczką
jakiegoś eliksiru i stołową łyżką. Nalała na łyżkę parę
kropli płynu i podała Hermionie. Ta zachłannie włożyła łyżkę
do ust i połknęła. Nagle zaczęło ją palić w gardle.
Odkaszlnęła i poczuła że z oczu ciekną jej łzy.
- Proszę pani... Czy to zawsze tak
działa? - zapytał Harry.
- Tak , tak. - odpowiedziała szybko
pani Pomfrey.
Brązowowłosa czuła jeszcze przez
parę minut ból w gardle. Jednak, kiedy w końcu minął, odwróciła
się w stronę zmartwionych przyjaciół i uśmiechnęła się lekko.
Cała piątka odetchnęła z ulgą, widząc że Mionie się
poprawiło.
- Chcesz wody? - zapytała ja
pielęgniarka.
- Jeśli to nie kłopot... -
odpowiedziała dziewczyna.
Kobieta kolejny raz skierowała się w
stronę swojego gabinetu, by po chwili wrócić z mugolską butelką
wody mineralnej.
- Dziękuję. - powiedziała do niej
Hermiona – Czy mogę już iść?
- Tak, oczywiście.
Dziewczyna wstała i ruszyła w stronę
drzwi. Usłyszała za sobą szum pięciu par butów. Po chwili
wszyscy szli równo.
- I o co było tyle szumu? - zapytała
Hermiona
- O to że wyglądałaś jak trup. -
powiedział George i zaśmiał się, jednak zaraz ucichł, bo Ginny
zgromiła go wzrokiem.
Hermiona uśmiechnęła się do niego.
* * *
Piątka Gryfonów siedziała
razem w pokoju wspólnym. Harry i Ginny opierali się o nogi Rona i
Georga, Hermiona pół-leżała na ramieniu Georga trzymając nogi na
kolanach Freda, który siedział na rogu kanapy. Wszyscy byli
pogrążeni w swoich rzeczach. Jedynie Fred i Ginny siedzieli i nic
nie robili.
Po chwili brązowowłosa z
hukiem zamknęła podręcznik od Starożytnych Runów. Przyjaciele
spojrzeli na nią ze zdziwieniem.
- Koniec z tym ! -
powiedziała z zapałem Hermiona – Przecież to ostatni tydzień w
Hogwarcie.
- No i co z tego? - zapytał
Harry .
- To z tego, że nie musimy
się już uczyć!
- CO ?! - wszyscy spojrzeli
z przerażeniem na Hermionę.
- Och , wyluzujcie trochę.
- powiedziała Ginny – Miona ma rację, jest ostatni tydzień
szkoły. Żadnych testów, prac domowych. NIC!
- Ale … - zaczął Ron,
jednak siostra nie dała mu dojść do słowa
- Na prawdę chcecie tak tu
siedzieć i się nudzić? - zapytała z niedowierzaniem Miona.
- No...nie... -powiedział
Harry.
- No właśnie! - krzyknęła
Ruda – Zabawmy się!
- Co masz na myśli ? -
zapytał Fred
- Imprezę, a co innego? -
zaśmiała się Ginny
Wszystkim zaszkliły się
oczy i już po kwadransie w pokoju wspólnym cały Dom Lwa bawił się
w najlepsze. Ktoś puścił bardzo skoczną piosenkę Fatalnych Jędz
i piątka przyjaciół, razem z Nevillem, Lee, Parvati, Lavender oraz
Seamus'em i Dean'em skakali i śpiewali jak najgłośniej umieli.
Kiedy Hermiona lekko się
zdyszała odeszła od bawiących się do stolu na którym stały
butelki z kremowym piwem. Sięgnęła po jedną i otworzyła. Kiedy
miała już zacząć pić, ktoś zasłonił jej oczy rękoma.
Wyczuła, że są to silne, męskie ręce.
- No co tam piękna? -
szepnął jej do ucha chłopak, a Miona już wiedziała żejest to
jeden z bliźniaków.
Odwróciła się i
rozpoznała Georga.
- Zmęczyłam się. -
powiedziała do niego.
- Ja też.
Po chwili usłyszała dźwięk
tłuczonego szkła. Cały pokój skierował wzrok w miejsce gdzie
przed chwilą stał Fred. Jednak go tam nie było. Hermiona zdołała
uchwycić wzrokiem płomiennorude włosy przy portrecie. Po chwili
znikły. Oznaczało to że bliźniak po prostu wybiegł z pokoju.
- Co mu …? - zapytała
Georga , jednak ten powiedział tylko zdawkowe: ' Chyba wiem. ' i już
go przy niej nie było. Tak jak jego brat, wybiegł z pokoju
wspólnego, zostawiając Mionę samą z tyloma pytaniami w głowie.
* * *
Jeśli ktoś przeczytał moje wypociny, proszę niech zostawi jakiś kom. , żebym wiedziała że mam dla kogo pisać tego bloga. ;)
Witaj :) Przeczytałam prolog i pierwszy rodział. Hm..musze przyznać że są całkiem niezłe. Co prawda musisz popracować nad tym, by nie dokonywac powtórzeń. Poza tym, myślę że w porządku. Powinnaś wprowadzić nieco akcji, aby miłość Freda i Hermiony nie była jedynym wątkiem, bo po kilku rozdziałach zrobi się z tego romansidło. Ale na to masz jeszcze czas :)
OdpowiedzUsuńPozdr. i Weny ;p
postaram się unikać powtórzeń.
Usuńdziękuję za miłe słowa.
również pozdrawiam ! :)